okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> Tulipany, wiatraki i ser

nowości

BCM Nowatex Vezuvio Vento Black

Jesienią zeszłego roku w nasze ręce wpadła najnowsza kurtka polskiej marki Vezuvio (BCM Nowatex). Vento Black to lekka i wszechstronna kurtka... »

poradniki

Z duchem czasu

To, co starsze, nie zawsze jest lepsze. Czasem warto przełamać swój lęk i przykładowo przejechać się na rowerze z 29-calowymi kołami.... »

Na szlaku >> Holandia


Tulipany, wiatraki i ser

Maria Januś i Marcin Lecki
Kinderdijk po zachodzie słońca wygląda jak baśniowa kraina z tolkienowskich powieści
Od pewnego czasu chodził nam po głowie pomysł, by pojechać do Holandii wtedy, kiedy kraj jest najbardziej kolorowy. Gdy pola pokrywa dywan kwiatów, przede wszystkim tulipanów, ale nie tylko. Może być to czas od końca marca nawet do połowy maja. Ciężko trafić z datą, gdyż każda zima i wiosna są inne. To istotne, gdyż kwiaty cieszą oczy zaledwie dwa tygodnie, później są ścinane. 
 
Pomocna okazała się strona internetowa tulipsinholland.com, z cotygodniowymi aktualizacjami, dotyczącymi stopnia rozwoju kwiatów. Po długich debatach decydujemy się na trzeci tydzień kwietnia.
Gdy lądujemy na lotnisku Amsterdam Schiphol, nie widać kolorowych kobierców. Ciężkie chmury wiszą nisko, pada deszcz. W takich warunkach zwiedzamy rowerową stolicę świata. Tym razem nie zabieramy ze sobą jednośladów z Polski, ale wypożyczamy na miejscu. Decydujemy się na rowery miejskie, holenderskie, klasyczne, choć może nie do końca, bo z siedmioma biegami i hamulcami ręcznymi. 
W Amsterdamie rower to sposób komunikacji i styl życia. Według statystyk, co trzeci mieszkaniec stolicy Holandii dojeżdża do pracy rowerem. Jeżdżą mężczyźni w garniturach, kobiety w eleganckich stylizacjach, mamy wiozące do przedszkola maluchy w koszach rowerów towarowych, dzieci spieszące do szkoły, studenci. Nikogo nie dziwi rowerowy spacer z psem czy wózek z zakupami. Jeżdżą wszyscy, niezależnie od wieku. Infrastruktura budzi podziw każdego miłośnika dwóch kołek przyjeżdżającego z innej części Europy. Tak jest i w naszym przypadku. Ruch rowerowy jest szalony, dość szybki i – wydawałoby się – mocno chaotyczny. Początkowo ciężko się do niego włączyć, ale po chwili czujemy się jak ryby w wodzie. Ścieżek rowerowych w samym Amsterdamie jest 400 kilometrów, a 90 procent ulic przystosowano do dwóch kółek. To raj na ziemi.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Maria Januś i Marcin Lecki