okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> Kobieta na bambusowym rowerze

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Korespondencja >> Iran


Kobieta na bambusowym rowerze

Dorota Chojnowska
Jedna z ulic świętego miasta Kom
Przygodą jest nie tylko podróż, ale również przygotowania do niej. Szczególnie, jeśli ich celem jest zbudowanie roweru z bambusa i wyprawa do Iranu.
 
To miał być zwykły miejski rower, którym chciałam szpanować na ulicach Warszawy. Miał mieć słodki koszyczek wyplatany kwiatuszkami i bambusową ramę. Podobne zobaczyłam w Gruzji. Przed moim hostelem zaparkowały swoje bambusowe rowery dwie dziewczyny z Londynu. Dojechały na nich do Sydney. Dla mnie taka podróż wydała się co najmniej nierealna, bo choć trochę jeździłam po świecie, na rowerze nigdy nie przekroczyłam granic stolicy.
Dwa lata później znalazłam się w martwym punkcie. Gdzie się nie obróciłam, uderzałam głową w mur. „Potrzebuję czegoś, co mnie stąd zabierze” – powtarzałam jak mantrę. I wtedy przypomniały mi się bambusowe rowery. Reszta poszła jak z płatka. Znajomy skontaktował mnie z Jarkiem Baranowskim z Carbon Project, a Jarek zaprosił na spotkanie.
– Oglądaliśmy Twój blog – powiedział. – Pewnie chcesz zbudować rower na kolejną wyprawę.
Obok Jarka stało jeszcze dwóch dobrze zbudowanych wyjadaczy szos, którzy wycisnęli tysiące kilometrów. Co ja miałam im powiedzieć? 
– Jeszcze nie mam konkretnych planów...
– To zaprojektujemy Ci rower mtb. 
Jarek chwycił serwetkę i niczym Churchill na pamiętnej kolacji ze Stalinem, zaczął kreślić ramę. 
– To jest Twoja lista zakupów – powiedział, wręczając swoje dzieło. – Teraz jedź do hurtowni bambusów i przywieź tyczki. 
Wkrótce zaczęłam budowę.
Moim życiem rządzi matematyka! Najpierw zrozumiałam, że lubię dodawać do siebie tyczki bambusowe, których suma powoli nabierała formy wymarzonego, bambusowego roweru. Pewnego dnia zrozumiałam, że do mojego działania trzeba dodać kolejne marzenie – Iran. Zawsze chciałam go zobaczyć. Natychmiast zapytałam wujka Google’a, czy kobiety mogą tam jeździć na rowerach. Mogą, o ile są przyzwoicie ubrane – odpowiedział. Czyli wszystko jasne, już wiedziałam, dokąd pojadę!
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Dorota Chojnowska