okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> Moja wielka letnia przygoda

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na szlaku >> Litwa, Łotwa, Estonia


Moja wielka letnia przygoda

Cezary Szczepaniuk
Meandry Niemna widziane z wieży widokowej we wsi Merecz, Litwa
Przyszedł wreszcie taki moment w moim życiu, gdy mogłem ruszyć na wielki rowerowy wypad. Chciałem sobie udowodnić, że jestem rasowym rowerzystą, a nie popołudniowym kolarzem. Chciałem zrobić coś w myśl motta: „Rób rzeczy, których się boisz”. Marzyłem, myślałem i planowałem całą wiosnę. W pierwszy dzień ubiegłorocznych wakacji ruszyłem w swoją największą rowerową podróż – przez kraje nadbałtyckie. Patrząc na mapę miejsc w Europie, które do tej pory odwiedziłem, Litwa, Łotwa i Estonia były białą plamą. 
 
Na siodełku usiadłem w piękne, letnie popołudnie. Czułem się świetnie. Czułem, że żyję, że zaczyna się wielka przygoda i będę każdy jej dzień pamiętał przez wiele lat. Później stwierdzę, że się nie myliłem… 
W Suwałkach obieram kierunek wschodni. Uwielbiam Suwalszczyznę, rowerem szusowałem po jej pagórkach już trzykrotnie. Mijam Sejny i przez lasy przekraczam granicę z Litwą. Moją uwagę zwraca rzadsza zabudowa, sieć dróg i brzegi jezior, które wydają się być jakby bardziej dzikie od tych po polskiej stronie. Infrastruktura turystyczna również wydaje się znacznie uboższa, ale akurat to dla mnie atut. Rozbijam namiot nad jeziorem, posilam się ryżem z tuńczykiem zrobionym na maszynce gazowej i rozkoszuję się pierwszym litewskim zachodem słońca.
Następnego dnia ruszam do znanych ze swoich zdrowotnych mocy Druskienik. Małe, ale bardzo przyjemne miasteczko położone wśród lasów miło mnie zaskakuje. Ulokowane nad wijącym się Niemnem, jest samo w sobie dobrą miejscówką na kilkodniowy wypoczynek. Poza wizytą w aquaparku, odwiedzeniem licznych domów zdrojowych oraz zjazdem na nartach po krytym stoku narciarskim, można tu także porządnie pojeździć rowerem po okolicach. W lokalnym punkcie informacji turystycznej dostaję folder o trasach rowerowych i wybieram kilka najciekawszych opcji. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Cezary Szczepaniuk