okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> "Elektro Janosik" i rowerowi banici

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na szlaku >> Słowacja: Słowacki Kras


"Elektro Janosik" i rowerowi banici

Krzysztof Grabowski
Jazda po Krasie Słowackim jest łatwa i prosta, jak serpentyny do Dobszyny
Na początek tegorocznego sezonu rowerowego wymyśliłem sobie zadanie, do którego nie mogłem podejść rutynowo. Potrzebowałem gładkich asfaltów, małego ruchu samochodowego i przyjemnych krajobrazów. Miało nie być zbyt daleko od domu, a jednocześnie najlepiej, jakby teren był nowy lub przynajmniej dawno nieodwiedzany. Cytując Stanisława Palucha z „Misia”, można by zapytać: „Czy to w ogóle jest coś takiego?”. Okazuje się, że jest – to coś nazywa się Słowacki Kras lub, jak wolą oficjalne wydawnictwa, Kras Słowacki.
 
W jazzowym stylu, gdzie improwizacja to podstawa, jeszcze kilkanaście godzin przed wyjazdem nic nie było pewne. Wszystko dlatego, że owe gładkie asfalty miały być potrzebne pod cienkie koła kolarek. Rzecz w tym, że ja nie mam kolarki, a u początku czwartego kwadransa życia zachciało mi się powrócić do przełomu pierwszego i drugiego, gdy wagantem z samodzielnie dołożoną kierownicą typu baranek stawałem się mistrzem szos, pełnych wtedy jeszcze maluchów i polonezów, bez tak dużego ruchu samochodowego jak obecnie. Historia miała się powtórzyć, ale w nowocześniejszy sposób. Chwilę podumałem i fokus ustawiłem na bielski sklep firmowy Treka, który prowadzi także wypożyczalnię rowerów. Plan był jak z „Vabanku”: „Wchodzimy na bezczelnego w biały dzień, przystawiamy kasjerom rewolwery do brzuchów, zgarniamy...” rowery i załatwione. No i prawie tak było, bo faktycznie w biały dzień, prosto z ulicy i w dodatku poszło bardzo sprawnie, bez stawiania oporu przez obsługę sklepu. Po kilku chwilach wyszedłem z topowym i w dodatku nieużywanym jeszcze egzemplarzem Treka Domane SL6, pożyczonym mi na warunkach tak dobrych, że można to rozpatrywać w kategoriach rabunku. Gravelowe cudo warte 15 tysięcy złotych miało mnie cieszyć przez najbliższe trzy dni. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Krzysztof Grabowski