okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> Królowie ścieżek

poradniki

Z psem na koniec świata!

Spakowany plecak, mapa w ręku i bilet na majówkę! Już chcesz wyjść z domu, ale czujesz mrowienie na plecach, bo… ktoś cię... »

Przegląd >> rowery crossowe w cenie 3500 złotych


Królowie ścieżek

Jarosław Tomaszewski
 
Ścieżka rowerowa niejedno ma imię. Może być leśna, szutrowa lub miejska. By szybko przemieszczać się po każdej z nich, potrzebujemy możliwie wszechstronnego roweru. Nie od razu musi być to trekking lub rower górski. Najlepiej sprawdzi się lekki cross.
 
Ostatni przegląd tego typu przygotowaliśmy dwa lata temu [„Rowertour” nr 5 (99) 2016]. Przyglądając się wówczas prezentowanym rowerom, da się zauważyć, jak wiele zmieniło się w tak krótkim czasie.
Ramy stały się bardziej dopracowane konstrukcyjnie. Świetnym tego przykładem są chociażby współczesne rozwiązania odpowiedzialne za prowadzenie pancerzy czy przewodów hamulcowych. Łatwo też zauważyć, że kształty ram są zdecydowanie atrakcyjniej zaprojektowane. Nie brakuje więc ciekawych gięć i wypłaszczeń rur oraz estetycznie ukształtowanych haków kół. O estetyce decydują niuanse konstrukcyjne. Rowery same z siebie uległy też nieznacznemu odchudzeniu.
Da się też zauważyć wyraźną poprawę w kwestii jakości zamontowanego w rowerze osprzętu. W rezultacie poprawie uległa praca napędu. Razem z nią zwiększyło się nasze zadowolenie podczas jazdy. Ewolucyjną przemianę przeszedł sam typ napędu. Pożegnaliśmy napęd 3 x 9, w tegorocznym przeglądzie króluje bardziej wszechstronne 3 x 10. Umarł król, niech żyje król! Muszę stwierdzić, że poziom był bardzo wyrównany. Poprzeczkę podniósł jednak najbardziej polski Unibike.
Piętą achillesową wszystkich przetestowanych przeze mnie crossów są zamontowane w nich amortyzowane widelce. Brakuje im sztywności i dostatecznego tłumienia. Kwestia niedostatku sztywności jest między innymi związana z brakiem tzw. sztywnej osi. Dostawcą amortyzatorów jest znany tajwański producent SR Suntour. W każdym z trzech rowerów możemy znaleźć typowy w tym segmencie trekkingowy widelec, oznaczony symbolem NCX. Choć nosi taką samą nazwę, potrafi różnić się swoim wnętrzem i rodzajem blokady. Przykładowo, amortyzator w rowerze Giant ma tzw. sprężynę powietrzną (kartridż), której twardość, a co z tym związane charakterystykę pracy, ustawiamy, pompując ją do odpowiedniego dla nas ciśnienia. To on jako jedyny spośród całej trójki odznacza się najwyższą kulturą pracy. W dwóch pozostałych widelcach pracuje tradycyjna sprężyna. Modele NCX potrafią także różnić się między sobą sposobem aktywowania blokady skoku amortyzatora. Przykładowo w rowerze Merida mamy do czynienia z niezwykle wygodną w obsłudze manetką blokady umieszczoną na kierownicy. Z kolei by zablokować amortyzator w Giancie i Unibiku, musicie się schylić do goleni widelca. Nie zawsze jest to wygodne.
Każdy typowy rower jest w pewien sposób kompromisem ceny do jakości. Wspomniana relacja jest najbardziej zauważalna, kiedy popatrzymy na dobór poszczególnych komponentów i elementów osprzętu. To na nich najbardziej oszczędzają producenci. W wypadku naszych trzech rowerów najkorzystniej w tej kwestii wypada polski Unibike. Mimo że górną granicą przeglądu była kwota 3500 złotych, w modelu Zethos GTS nie oszczędzano przesadnie ani na osprzęcie, ani na komponentach. Pozostałe dwa rowery nie są aż tak bogato wyposażone. Jednak każdy z nich potrafi zaskoczyć czymś ekstra. W przypadku Gianta wisienką na torcie będzie tylna przerzutka ze sprzęgłem stabilizującym pracę wózka (Shimano Shadow RD+). Merida poszła o krok dalej, montując w swoim rowerze flagowy model przerzutki z trekkingowej grupy osprzętu (Deore XT).
Kiedy nie zwracamy uwagi na części, pozostanie nam rama. To ona jest sercem każdego roweru. Wszystkie trzy aluminiowe ramy mają bardzo zbliżoną geometrię. Sylwetka podczas jazdy jest bardziej wyprostowana, a przez to komfortowa. Mimo to rowerom nie brakuje potrzebnej zwrotności. Pozostając jeszcze przy ramie, zwróćmy uwagę na kwestie estetyczne. Choć o gustach się nie dyskutuje, nie ulega wątpliwości, że jej kształt i kolor mają duże znaczenie. W tej kwestii na prowadzenie wysuwa się Giant. Należy pochwalić go za nowocześnie i estetycznie zaprojektowaną ramę. W modelu Roam 1 Disc do gustu przypadł mi charakterystyczny garb w okolicach główki sterowej, przechodzący w mocno spłaszczoną górną rurę. Bardzo zgrabnie zaprojektowano też haki tylnego trójkąta. Estetyczna i praktyczna jest też osłona dolnej rury, odpowiadająca jednocześnie za prowadzenie pancerzy i przewodu hamulcowego. Merida z żywymi kolorami, zbliżonym do Gianta kształtem rur i osłoną dolnej rury plasuje się w połowie stawki. Unibike z całej trójki wygląda najbardziej zachowawczo. Kolor i grafiki Zethosa GTS zdają się wydawać kontynuacją przyjętej kilka lat temu wizji projektowej. Mimo to nie zabrakło takich smaczków, jak spłaszczenie górnej rury czy estetycznie i z pomysłem wykonanych haków tylnego trójkąta. Bez wątpienia na największą pochwałę zasługuje w tym rowerze nowoczesne prowadzenie pancerzy wewnątrz ramy.
Idea roweru crossowego opiera się na czystości formy, a więc rezygnacji z błotników, sakw i nóżek. Nie znaczy to, że nie da się ich zamontować. Dzięki specjalnym punktom montażowym, każdy z trzech rowerów posiada taką funkcjonalność.

Zdjęcie: Jarosław Tomaszewski