okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 7/2017 >> Lud na zawsze ukryty

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Reportaż >> Islandia


Lud na zawsze ukryty

Magda Lu Łukasiak
Przemierzając Islandię, można spotkać wiele opuszczonych miejsc – część z nich jest uważana za domy elfów
W islandzkich legendach o elfach i ukrytym ludzie jest i psychologia, i miłość do natury, i szacunek do niej, i strach przed urbanizacją, i pogańskie przesądy, które oparły się ekspansji chrześcijaństwa oraz nowoczesności. Nie chodzi tu jednak o wiarę w baśniowe jednookie kreatury, ale o filozofię i tradycje jednego z najbardziej fascynujących kulturowo krajów świata.
 
Na Islandii w elfy wierzy się trochę jak w Boga. Nie ma dowodów na ich istnienie, ale jeśli na trasie nowej autostrady leży kamień zamieszkany przez „ukryty lud”, drogi już się tam nie buduje. – Tych kamieni nie wolno dotykać, bo wtedy elfy mogą nam zaszkodzić – mówi Ari, 29-letni pracownik przetwórni ryb, którego spotykam w Hellissandur. – Raz wskoczyłem na taki w naszym ogrodzie. Spadłem, pokaleczyłem się, miałem zdarte i posiniaczone kolana, przez kilka dni musiałem zmieniać opatrunki. Do tej pory zastanawiam się, czy to dlatego, że elfom nie spodobała się moja zabawa. 
Nawet ci, którzy śmieją się z takich opowieści, coś słyszeli, widzieli albo czegoś się domyślają. Po to właśnie pojechałam na Islandię: żeby skonfrontować niewiarygodne, często śmieszne, dziwne, a czasem straszne historie z rzeczywistością ludzi, którzy zamieszkują tę fascynującą, coraz bardziej popularną turystycznie, ale nadal tajemniczą część świata. Przekonuję się, że niemożliwe jest odnaleźć elfy. Znajduję za to niezwykłych ludzi na bezdrożach, pustkowiach, w maleńkich domkach. Ci ludzie to wyjątkowe historie, które składają się na obraz kraju, który stoi w dziwnym rozkroku między nowoczesnością i rzadko spotykaną otwartością umysłów a wiarą w legendy osadzone w pogańskim folklorze. 
– Tak, słyszałam o ludziach mieszkających w kamieniach – opowiada Gudrun Sigriks Sigurdardottir, 65-letnia mieszkanka Þorlákshöfn, która wraz z mężem Karlem Sigmarem Karlssonem prowadzi nadmorską tawernę. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Magda Lu Łukasiak