okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2015 >> Zimą wolniej, uważniej

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na finiszu


Zimą wolniej, uważniej

Weronika Leczkowska
 
Kończy się rok i nadchodzi czas podsumowań. Tak przynajmniej mówią. Ja staram się nie podsumowywać zbyt wiele. Bo po co? Jak było dobrze, to nie muszę sobie tego w pamięci odświeżać. Jak było źle, po co do tego wracać? Same podsumowują mi się jedynie zapisywane gdzieś w sieci kilometry przejechane na rowerze. Co widzę w tym roku? Lekki spadek ich liczby, z którego jestem w gruncie rzeczy zadowolona. Bo nie jest tak, że poświęciłam rowerowi mniej czasu – jeździłam dużo, za to wolniej, uważniej. Wnikliwie obserwowałam przyrodę, zagłębiałam się w ciszę natury. Uwierzcie mi, to pochłania, szczególnie zimą...
Dwa lata temu pojechałam pierwszy raz na samotną zimową wyprawę rowerem. Śniegu nie było jeszcze zbyt wiele, ale to właśnie wtedy poczułam, że wielu rzeczy w życiu nie robię przez siedzące głęboko we mnie ograniczenia. Myślę: nie dam rady, nie umiem, nie potrafię, to nie dla mnie. I przenoszę swoje ciche marzenia na półkę z napisem „wizje niewykonalne”. Ta pierwsza zimowa wyprawa była dla mnie przełomem – okazało się, że jestem samodzielna i niezwykle silna. I jeśli tylko będę chciała, mogę góry przenosić. Tak więc zaczęłam rozwijać tę moją zimową pasję. Do sakw pełnych ciepłych ubrań dorzuciłam namiot, cieplejszą karimatę i jeszcze jeden śpiwór. Kupiłam też dodatkowe wełniane skarpety. Z ubraniem zewnętrznym nie miałam problemów – zwykle zakładam kupiony kilka lat temu strój narciarski i zwyczajne, ciepłe buty. 
Co mnie w zimie pociąga? To oczywiste: magia chwili. Leżę sobie okutana w dwie warstwy śpiworów. Czapka na głowie, ręce schowane wzdłuż tułowia. Gdzieś pod karimatą czuję wystający korzeń – to zapewne wynik pośpiesznego rozbijania namiotu wieczorową porą. Muszę to robić szybko, żeby nie ostygnąć nadto po podróży. Leżę tak sobie w bezruchu na plecach i słucham. Jest bezwietrznie. Padające powoli płatki śniegu delikatnie uderzają w dach mojego niewielkiego namiotu, gdzieś niedaleko słyszę charakterystyczne skrzypnięcia na śniegu – to zapewne przechadzają się leśne zwierzęta. Nie chce mi się ruszać. Kocham ten mój mały, tymczasowy domek…
Po dłuższej chwili wyciągam kuchenkę gazową i robię kawę. Nachylam się nad ciepłym parującym kubkiem, by zanurzyć się w najcudowniejszym zapachu świata!
Z trudem otwieram namiot – wejście kompletnie zasypane śniegiem, mroźne powietrze wbija się gwałtownie do mojej ciepłej przestrzeni. To, co na zewnątrz, widzę po raz pierwszy – gdy dotarłam tu poprzedniego dnia, panowały już absolutne ciemności. Co widzę? Las. Wkoło cudowne białe choinki, ślady zająca prawie przy samym wejściu do namiotu. Pod drzewem nietypowy bałwan – to mój rower całkowicie zasypany śniegiem. A za rowerem… za rowerem widzę przemykającą między gałązkami jałowca czerwoną postać z białą brodą. To zapewne ona podarowała mi dziś ten raj! 
Wesołych Świąt, Sławku! Wesołych Świąt, Kochani! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu www.wronabezogona.pl. 

 



Zdjęcie: Weronika Leczkowska