okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2015 >> 12/2015 >> 800 godzin pracy i testów

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Styl życia >> Józef Jałowiczka


800 godzin pracy i testów

Z Józefem Jałowiczką, konstruktorem rowerów, rozmawia Jakub Terakowski
Józef Jałowiczka ze swoim drewnianym rowerem – pojazdem w dwójnasób ekologicznym
Mówi się, że rower jest najbardziej ekologicznym z pojazdów, a Pan skonstruował rower ekologiczny w dwójnasób: drewniany...
– No tak, byłby łatwy do utylizacji (śmiech). Ale to tylko prototyp, drewnianych części mogłoby być jeszcze więcej. No i ma kilka błędów. Postaram się, aby w następnym już ich nie było.

Wygląda jak cacko. Myślę, że dla niewprawnego oka te błędy są niedostrzegalne.
– Możliwe, lecz ja o nich wiem i to mi przeszkadza.

Uchyli Pan rąbka tajemnicy?
– Odstępstwo ramy od osi sięga trzech dziesiątych milimetra.

To dużo?
– W rowerze z marketu może wynosić trzy milimetry.

Dziesięć razy więcej? I to Pan mówi o niedoskonałościach swojej konstrukcji?
– Jestem perfekcjonistą, chciałbym usunąć wszystkie usterki.

A skąd w ogóle pomysł na wykonanie roweru z drewna?
– Jestem modelarzem. Byłem wicemistrzem demoludów w makietach, czyli wiernych kopiach oryginałów.

Statków? Samolotów?
– Samolotów. Jestem uczniem świętej pamięci Jerzego Ostrowskiego, pilota, utytułowanego modelarza, wielokrotnego mistrza świata i Europy. To on wpoił mi zasady dobrej, dokładnej roboty. Przestrzegam ich w każdej pracy.

A jak z makiet samolotów spadł Pan na ziemię, do drewnianych rowerów?
– Naprzeciw mojego rodzinnego domu znajdowała się siedziba przedwojennej jeszcze firmy braci Bednarków, produkujących rowery. Na ich pojazdach, z „balonowymi” oponami stawiałem pierwsze, kolarskie kroki. Osiem czy dziewięć lat temu wpadło mi w ręce ich oryginalne koło, drewniane, istne cudo! Zainspirowało mnie, wykonałem podobne, używałem go siedem lat, we wszystkich możliwych warunkach: w upały, deszcze i mrozy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Bartłomiej Domagalski