okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> 12/2015 >> Czy kierowca może wyprzedzać na gazetę?

nowości

BCM Nowatex Vezuvio Vento Black

Jesienią zeszłego roku w nasze ręce wpadła najnowsza kurtka polskiej marki Vezuvio (BCM Nowatex). Vento Black to lekka i wszechstronna kurtka... »

poradniki

Z duchem czasu

To, co starsze, nie zawsze jest lepsze. Czasem warto przełamać swój lęk i przykładowo przejechać się na rowerze z 29-calowymi kołami.... »

Kalejdoskop >> Dręczy mnie pytanie


Czy kierowca może wyprzedzać na gazetę?

Marek Rokita
 
Są takie sytuacje na drodze, takie wykroczenia drogowe, które są tak powszechne, że niemal niewidzialne. No chyba, że ktoś jeździ rowerem po drogach (nie chodnikach) i spotyka się z nimi na co dzień. A które z owych wykroczeń jest najpopularniejsze i najbardziej niedostrzegalne? Statystyk podobno brak, ale i bez nich można zaryzykować stwierdzenie, że jest nim wyprzedzanie rowerzysty bez zachowania bezpiecznej odległości. Przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym są bezwzględne: „Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.” (Art. 24, p. 2). 
Doświadczenie pokazuje, że stróże prawa już tacy bezwzględni nie są. Temat to szeroki, więc tym razem skupię się na kwestii szczegółowej, poruszonej przez naszego Czytelnika, pana Rafała, który – po zgłoszeniu nagranego przez siebie przypadku niebezpiecznego manewru wyprzedzania – został oskarżony przez aspiranta w swym rodzinnym mieście o złamanie paru przepisów i pouczony, że wyprzedzanie w odległości poniżej jednego metra nie stanowi samo w sobie zagrożenia dla życia i zdrowia rowerzysty, gdyż dopiero po potrąceniu można mówić o niebezpiecznym manewrze… Informację tę uznałem za wstrząsającą. Póki się nie przewrócisz, nie masz nic do gadania! Skoro jeszcze trzymasz się na kołach, znaczy, że jesteś… bezpieczny. Per analogiam można by stwierdzić, że również jazda 200 km/godz. po deptaku w centrum miasta, z trzema promilami alkoholu we krwi „nie stanowi samo w sobie zagrożenia dla życia i zdrowia” kogokolwiek, póki nikt nie ucierpi. Cóż za logika! Na szczęście Pan Aspirant nie pracuje w policji sam.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”