okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> 1500 km w poszukiwaniu dobra

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Kalejdoskop


1500 km w poszukiwaniu dobra

Sandra Mielczarek, Beata Szymkowiak
 
Najpierw założyłyśmy blog „Szprychy w trasie”, a potem wyruszyłyśmy. „1500 km w poszukiwaniu dobra” – tak nazwałyśmy naszą wyprawę, podczas której chciałyśmy sprawdzić, czy można liczyć na pomoc napotkanych ludzi. 
Jaki był początek? Data: 20-28 września 2003 roku. Miejsce: Turcja (dla nas – kanapa przed telewizorem). Wydarzenie: mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet. 
Sandra, lat 15, mieszka wówczas w Żydowie, gmina Polanów (woj. zachodniopomorskie). Beata, lat 14, mieszka w Pęckowie, gmina Obrzycko (woj. wielkopolskie). Wtedy to po raz pierwszy byłyśmy świadkami serii zwycięstw naszych siatkarek. Uwagę skupiłyśmy na jednej z nich – Katarzynie Skowrońskiej-Dolacie. Wiele lat później spotkałyśmy się w Koszalinie na meczu reprezentacji jako oficjalny fanklub Kaśki. 
Od tego momentu, zupełnie niezależnie, wiele wydarzyło się w naszym życiu. Obie jesteśmy z małych miejscowości i wiemy, że dzieci, które idą później do szkół w miastach, nie mają łatwo. Dlatego naszą wyprawą postanowiłyśmy udowodnić, że każdy ma szansę na to, by spełnić swoje marzenia, że nie liczy się to, co się ma, lecz to, co się robi. 
Jednocześnie za cel postawiłyśmy sobie inne trudne zadanie – sprawdzenie, czy ludzie są skłonni do pomocy drugiemu człowiekowi. Jechałyśmy dla osób, które zostały dotknięte ciężkimi chorobami – wspieramy działania fundacji „Dar szpiku” oraz Stowarzyszenia „Siatkarze dla Hospicjum”. 
Miałyśmy cel, nadeszła pora zaplanowania trasy. Modyfikowana wielokrotnie, przyjęła kształt wilka. Start w Świnoujściu, następnie wybrzeże Niemiec, Danii, Szwecji i Bornholm. Łatwo pojeździć palcem po mapie, ale skąd wziąć fundusze? Trzeba ruszyć głową. Zwróciłyśmy się do Kasi Skowrońskiej-Dolaty o objęcie honorowym patronatem naszego przedsięwzięcia i udało się, co dodało nam skrzydeł. Znaleźli się sponsorzy i media, które zainteresowały się naszą wyprawą. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”