okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 5/2012 >> 5/2012 >> Pielgrzym numer 8

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Styl życia >> Karol Wacławczyk


Pielgrzym numer 8

Z Karolem Wacławczykiem, zdobywcą ponad stu turystycznych odznak rowerowych, rozmawia Jakub Terakowski
Duże białe plamy z mapy moich wypraw już dawno zniknęły, ale kilka białych kropek jeszcze mi pozostało

Dlaczego jeździ Pan na rowerze?
– Dla przyjemności. Jeżdżę, bo lubię.

I ile kilometrów Pan już przejechał?

– W roku 2010 stuknęło mi 260 tysięcy.

Czyli kula ziemska dookoła...

– Po równiku? Dobrze ponad sześć razy. Rokrocznie przejeżdżam od pięciu do dziesięciu tysięcy.

Od jak dawna Pan jeździ?

– Od roku 1970, w PTTK. Jeździłem też już wcześniej, z bratem, ale wykruszył się, bo kilka razy dostał w kość...

Od Pana?

– Nie da się ukryć... Zniechęcił się, więc zostałem sam. Najpierw krążyłem po okolicy, potem wybrałem się na Jurę i do Zakopanego. W roku 1969 zaczepił mnie kolega, który już wtedy należał do PTTK. Słuchaj – mówi – widzimy, że dużo jeździsz, często mijamy się na trasie, dołącz do nas. Wybrałem się z nimi na jedną, drugą wycieczkę, spodobało mi się. I tak 2 lutego 1970 roku wstąpiłem do Sekcji Turystyki Kolarskiej PTTK w Raciborzu. A dwa lata później wyruszyłem na pierwszą wyprawę dookoła Polski.

Większość z tych 260 tysięcy kilometrów przejechał Pan sam czy w grupie?

– Wyłącznie w grupie. Sam nie jeżdżę, nie lubię. No i z kimś jest zawsze bezpieczniej. Łatwiej choćby zrobić zakupy, można spokojnie zostawić rower pod sklepem. Tylko raz wracałem sam z Kołobrzegu do domu. I to też tylko dlatego, że nie mogłem już dłużej wytrzymać z kolegą, który nadużywał alkoholu. Wracał do namiotu w środku nocy, rano nieprzytomny wsiadał na rower, miałem tego serdecznie dość!

A gdzie wykręcił Pan ten imponujący dystans?

– Głównie w Polsce. Tu robiłem prawie wszystkie odznaki, a mam ich ponad sto. Na takiego Pielgrzyma Świata to 40 tysięcy kilometrów nie wystarczy. Za granicą najdalej byłem w Rzymie i na kilku międzynarodowych zlotach, między innymi w Pradze, Budapeszcie, Eisenach.

Powiedział Pan sto odznak? Widzę ich dużo więcej...

– Te na słomiankach się nie liczą, to są tylko odznaki rajdowe. Najważniejsze są te w gablotce.

A dlaczego właśnie te są najważniejsze?

– Bo je zdobyłem! Proszę popatrzeć: Mały Rajd Dookoła Polski – ponad 2000 km; Duży Rajd Dookoła Polski – 4160 km; Zamki w Polsce: brązowa, srebrna, złota; dalej Kolarska Odznaka Pielgrzyma: popularna, brązowa, srebrna, złota, duża srebrna i złota, wielka, i w końcu Chrześcijański Pielgrzym Świata.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Andrzej Kerner/Gość Niedzielny