okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> 12/2011 >> Z mioteł na rowery

nowości

BCM Nowatex Vezuvio Vento Black

Jesienią zeszłego roku w nasze ręce wpadła najnowsza kurtka polskiej marki Vezuvio (BCM Nowatex). Vento Black to lekka i wszechstronna kurtka... »

poradniki

Z duchem czasu

To, co starsze, nie zawsze jest lepsze. Czasem warto przełamać swój lęk i przykładowo przejechać się na rowerze z 29-calowymi kołami.... »

Na szlaku >> pogranicze polsko-czeskie


Z mioteł na rowery

Iwona Dawidowicz, Rafał Beigelt
Szlak czarowni wiedzie mało uczęszczanymi drogami

Tegoroczny urlop zaplanowaliśmy pod znakiem miotły. Nie, nie żadne wielkie sprzątanie, lecz podróż Rowerowym Szlakiem Czarownic. Jest to trasa wytyczona pomiędzy miejscami związanymi z polowaniem na czarownice w XVII wieku. Prowadzi z czeskich Mohelnic przez Jeseník, Nysę, aż do Paczkowa.

Szlak po czeskiej stronie ma długość 138 kilometrów, natomiast po polskiej około stu. Całość jest oznakowana postacią sympatycznej czarownicy na rowerze. Prowadzi w większości doskonałymi czeskimi ścieżkami rowerowymi lub bocznymi, lokalnymi drogami o umiarkowanym ruchu samochodowym.
Mohelnice były wielokrotnie palone i niszczone podczas wojen husyckich i wojny trzydziestoletniej. To właśnie tutaj ma swój początek Szlak Czarownic. Nie przypadkiem – tuż obok obecnego muzeum znajdował się niegdyś Dom Czarownic, w którym przetrzymywano i torturowano osoby podejrzane o konszachty z diabłem. A do rzucenia podejrzenia wystarczyło niewiele… Najczęstszymi powodami były: zazdrość, chciwość i zemsta. Nieszczęsną ofiarę poddawano okrutnym i wymyślnym torturom, aby przyznała się do winy i wskazała przy okazji rzekomych wspólników. Jednym z więźniów tego ponurego miejsca był ksiądz dziekan Kryštof Alois Lautner z Šumperka, który trafił tam za sprzeciwienie się okrutnemu i fanatycznemu inkwizytorowi Heinrichowi Franzowi Boblingowi z Edelstadtu (obecnie Zlaté Hory). Lautner bronił swych parafian, za co Bobling oskarżył go o uczestnictwo w sabacie, profanowanie hostii i chrzczenie dzieci w imię szatana. Oskarżenia zostały poparte zeznaniami „świadków”, poddanych ciężkim torturom. Lautner również był torturowany, lecz nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. W miejskim parku znajduje się pomnik postawiony w miejscu spalenia księdza, który podobno do ostatnich chwil swego życia się modlił. Egzekucja zgromadziła aż 20 tysięcy gapiów.
Pedałujemy za wiedźmą do Mirova. Lokalnymi drogami, gdzie praktycznie nie ma ruchu, docieramy pod zalesione wzgórze. Spośród drzew wynurza się wieża zamku. Pokonujemy 12-procentowy podjazd, skręcamy pod zamek i... więzienie! Budowla pełni tę funkcję już od końca XIX wieku.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Rafał Beigelt