okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2011 >> 12/2011 >> Skąd są ci gringos?

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Wyprawa numeru >> Titicaca Cycle Expedition 2011


Skąd są ci gringos?

Szymon Belka
Pokonywanie rzek wyglądało różnie

Nie miała to być wyprawa jedna z wielu. Założyliśmy, że ma być wyjątkowa, a jej celem było wytyczenie szlaku rowerowego wzdłuż brzegu największego wysokogórskiego jeziora świata. Titicaca, bo o nim mowa, jest najwyżej położonym żeglownym jeziorem świata. Znajduje się na wysokości 3812 metrów n.p.m. na terenie Peru i Boliwii.

Jak będzie w Peru? To pytanie chodziło nam po głowach od pół roku, aż wreszcie przyszła chwila, w której wszystkie niejasności miały zostać rozwiane. Bez znaczenia były długie przygotowania i to, że przeczytaliśmy wiele artykułów o tym kraju. W obliczu wyprawy życia każdy z nas podświadomie się czegoś obawiał…
Docieramy do miasta Puno o zmroku. Na stacji czekają na nas dwaj Manuelowie (koordynator i nasz niemieckojęzyczny przewodnik). Zabierają nasze pakunki, a my na rowerach staramy się nadążyć za ich taksówką. Mimo że wzniesienia nie są duże, już teraz czujemy przyspieszony oddech. A przecież nie mamy ze sobą bagaży. Po dotarciu do hotelu umawiamy się na kolejny dzień (zaplanowany na aklimatyzację). Nasz przewodnik chce sprawdzić, jak jesteśmy przygotowani do wyprawy od strony technicznej i kondycyjnej. Z rana rozpoczyna przegląd naszego sprzętu. Nie ma żadnych uwag. Wygląda na to, że dobrze odrobiliśmy lekcje.
Puno jest główną miejscowością turystyczną nad jeziorem Titicaca. To przeszło 120-tysięczne miasto utrzymuje się przede wszystkim z turystów i handlu miejscowymi wyrobami. To tutaj swoją eksplorację jeziora rozpoczyna 90 procent turystów przyjeżdżających od strony Peru. Jest to też największa baza wypadowa na pływające wyspy Uros, a także główny port jeziora Titicaca. Port? Tak, Titicaca jest największym wysokogórskim żeglownym jeziorem świata. A uznano je za takie po tym, jak nasz rodak, Władysław Folkierski, w 1883 roku sprowadził z Anglii parowiec MV „Yavari”. Złożony przez niego z ponad 2600 kawałków statek przez wiele lat służył na jeziorze, a dzisiaj jest jedną z jego atrakcji.
Po szybkim przeglądzie decydujemy się na przejażdżkę za miasto, na okoliczny czterotysięcznik. Pomimo braku bagaży, ślimaczę się pod górkę. Teraz tak naprawdę poznaję ograniczenia swojego. Nogi kręcą się bezproblemowo, ale z oddechem jest gorzej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Szymon Belka